poniedziałek, 4 maja 2009

...Chyba powinnam napisac parę słow ponieważ dawno tutaj nie zaglądałam.Po tym co ostatnio napisałam stwierdziłam ze to jednak starsznie trudne pisac o tym jaka byłam i na co sobie pozwoliłam.Ale to moja przeszłosc i nie zmienię tego co było...
Kiedy przyszła na świat moja mała dziewczynka miałam nadzieję,ze chociaż troszkę on sie zmieni ale to było złudne marzenie.Owszem cieszył się,potrafił małą się zajac nawet bardzo dobrze mu to wychodziło ale jego natura wzięła górę.Znowu zaczął znikac wiec czułam,że wszystko wraca do "normy".Często z nim rozmawiałam zeby przynajmniej nie krzywdził małej,że jestem w stanie dla niej bardzo dużo wytrzymac ale niech czuje że ma ojca.Walczyłam z całych sił o miłosc,o to żebyśmy byli rodziną.Mała za nim szalała wiec tym bardziej serce mnie bolało ale zaciskałam zęby kiedy wracał po dwóch dniach i słyszalam jego rozmowy telefoniczne z kobietami.Zapytałam go czy czegoś mu brakuje a on odpowiedział że ma wszystko o czym marzył ale że jestem zbyt dobra..Kiedy mała miała 1.5 roku on trafił do aresztu na 8miesiecy.Bardzo to przeżywałyśmy.Zaczął pisac listy,w których mówił że dopiero teraz docenia to ci miał.Były to listy w których pisał o miłosci,o życiu czyli o tym wszystkim co dla nas próbowałam stworzyc.Pomyślałam,że może takie doświadczenie wyjdzie nam na dobre,może faktycznie on cokolwiek zacznie doceniac.Ale mój "drogi "znowu miał dla mnie niespodziankę....Po 8 miesiącach zaczął rzadziej dzwonic,tłumaczac się tym,że przeniesli go dalej i ojciec nie odwiedza go czesto a co się z tym wiąże nie ma tyle kart telefonicznych.Brzmiało to logocznie ale pewnego dnia przyjechał do mnie kolega i zapytał wprost czy to prawda że "on"jest już jakiś czas w domu?Zdębiałam i odpowiedziałam ze to jakaś bzdura ale on zaczął mówic ze kilka razy ktoś go widzial tu i tam...Zaczęłam się zastanawiac czy to możliwe ze mógłby wykrecic nam taki podły numer i nie mogłam dojsc do siebie.Kiedy zadzwonił zapytałam go wprost czy to wszystko jest prawdą?Oczywiscie zaprzeczył.Powiedział ze gadają bzdury,że przeciez pierwszą rzeczą jaką by zrobił byłby przyjazd do nas.Wcale jego słowa mnie nie uspokoiły i przy nastepnej rozmowie wrócilam do tematu ,wtedy wyczułam jak coś kręci.Szybko mówił ze musi konczyc..To była nasza ostatnia rozmowa.Okazało się że to wszystko było prawdą...Moi znajomi nie mogli uwierzyc że był w stanie "odwalic az taki numer".Ja do dzisiaj nie mogę w to uwierzyc i szczerze mówiac malo kto jest w stanie zrozumiec jego postepowanie.Odezwał sie do mnie po miesiącu.Nie byłam w stanie z nim rozmawiac,cały czas nie moglam dojsc do siebie.Pózniej dowiedziałam się że dziewczyna ,z która spotykał się szybciej przychodziła do niego na widzenia i postanowili ze sobą zamieszkac.Nie trwalo to długo i po miesiacu jak zadzwonił z głupimi tłumaczeniami stwierdził że jednak to my jesteśmy najważniejsze i to z nami chciał byc.Czułam się tak poniżona tym co zrobił ze to był głowny powód dla którego nie chciałam na poczatku nawet z nim rozmawiac.Dodatkowo mała straciła z nim kontakt a ciągle pytała o niego.W tamtym czasie ciezko mi było normalnie funkcjonowac ale to co zrobił to był tzw"gwóźdź to trumny".W koncu powiedzialam KONIEC.
To był bardzo trudny czas dla mnie i dla małej i dużo czasu zajęło mi pozbieranie się w całosc ale dałam sobie radę i uśmiech znowu zagościł na mojej twarzy i co najwazniejsze nie schodzi z niego do dzisiaj:)
On nie zniknał zupełnie,wiele razy próbował mnie przekonywac że się zmienił ale stałam się na tyle silna że nie dalam sie już przekonac..Później było jeszcze kilka różnych sytuacji gdzie znowu pokazywał mi jakim jest "złym człowiekiem".Najlepsze w tej calej historii jest to że on do dzisiaj nie wierzy że potrafiłam się zmienic i co jakiś czas probuje swoich starych sztuczek.Ja już nawet się nie denerwuję tylko zbywam go śmiechem i to chyba jeszcze bardziej go wyprowadza z równowagi...
Na dzisiaj chyba wystarczy.Czuję się wolna....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
ll487e1844ba1f982cd5da1811d4a7fa94_data.php ll487e1844ba1f982cd5da1811d4a7fa94.php ll487e1844ba1f982cd5da1811d4a7fa94_upd.php